Ja, rower i świat.

„Ja, rower i świat.” to blog turystyczny o podróżowaniu po kraju i świecie rowerem górskim. Wspominam tu o moich przygodach z dróg i bezdroży, dzielę się doświadczeniami tak sukcesów jak i porażek na szlaku rowerowym. Nieodłącznym elementem moich podróży a zatem i moich relacji jest fotografia. Zapraszam zatem do oglądania i lektury.

O mnie


Płeć Mężczyzna
Branża Turystyka
Zawód Fotograf
Wprowadzenie Lubię dobrze zjeść, porządnie się wyspać, poleniuchować i lubię towarzystwo innych ludzi, a okazuje się, że moją największą pasją są samotne wycieczki rowerowe gdzie nieźle się namęczę, nie najlepiej wyśpię w namiocie, a do jedzenia mam suchy prowiant.
Zainteresowania Rower, fotografia.
Ulubione filmy Makrokosmos Le peuple migrateur 2001
Ulubiona muzyka Antonio Vivaldi „Cztery pory roku”
Ulubione książki Jules Verne „W osiemdziesiąt dni dookoła świata”

Lubię dobrze zjeść, porządnie się wyspać, poleniuchować i lubię towarzystwo innych ludzi, a okazuje się, że moją największą pasją są samotne wycieczki rowerowe gdzie nieźle się namęczę, nie najlepiej wyśpię w namiocie, a do jedzenia mam suchy prowiant.

Zapraszam!

Cześć, oto ja na szlaku, rower to mój świat, a świat zwiedzam na rowerze. Drugą moją pasją jest fotografia. Z połączenia moich pasji powstał blog „Ja, rower i świat.”, powstał abym dzielił się swoimi przygodami z podróży, również w formie fotorelacji. Widzimy się na drodze, albo bezdrożach, ale zawsze będę tam ja i mój rower. Do zobaczenia.

Dlaczego ruszam w droę?

Moje podróżowanie rowerem nie należy do najłatwiejszych. Jest męczące fizycznie, związane ze skromnym odżywianiem się, spaniem w namiocie, kąpaniem się w rzece. Dlaczego więc wyruszam, skoro to pot, głód i niedostatki? Na pewno, po wyprawie jak nigdy, doceniam zwykłe łóżko, zwykły prysznic i normalny obiad przy stole, ale ten minimalizm podróży to dla mnie też wolność. Na wyprawie rowerowej nie mogę zabrać zbyt wiele rzeczy a jednak mogę zwiedzić duży kawałek świata i to daje ogromną satysfakcję i poczucie wspomnianej wolności.

Wanna czy prysznic?

Kiedy moja trasa wycieczki rowerowej biegnie przez dzikie ostępy, muszę pilnować aby moja droga przebiegała w pobliżu jakiś akwenów, bo zapasy wody muszę co jakiś czas uzupełnić. Zawsze też planuję aby namiot rozbić koło jakiejś rzeki lub jeziora, i tu oprócz wody na kawę przychodzi pora na higienę. Do kąpieli w zimnej wodzie łatwo się przyzwyczaić, a naturalna kąpiel jest naprawdę odświeżająca, czasem w towarzystwie.

Świat taki wielki a ja taki mały.

Jak bardzo mali i marni jesteśmy wobec otaczającej nas przyrody, to bardzo częsta refleksja która mnie nachodzi na moich wyprawach rowerowych. A chociaż jako ta mała mróweczka, to jednak brnę przez ten gigantyczny świat. A że jadę na rowerze to mam poczucie bliskości tego świata, jako że nie robię hałasu to też słucham tego świata i podchodzę do niego z szacunkiem nie niszcząc go zbędną technologią, a samemu odczuwając niebywałą satysfakcję, że daję radę, choć jestem taki mały.

Samotna wyprawa. Ale czy na pewno?

Mimo to że moje podróże odbywam samotnie, to zawsze mam świadomość, że w trasie jest wiele osób mogących mi pomóc. Pracownicy służb ratowniczych są najważniejszymi z takich osób. Zawsze dowiaduję się o kontakt do służb ratowniczych na terenach przez które jadę rowerem. Zawsze też mam ze sobą telefon w trybie oszczędzania energii. W tym aspekcie staram się być odpowiedzialny. Nieodpowiedzialnie, co widać na zdjęciach, zachowuję się jedynie jeżdżąc bez kasku, ale to ważny dla mnie komfort. No i szczęście, że ta karetka nie jest tu z mojego powodu.

Fotografowanie w podróży. Głębia ostrości.

Głębia ostrości jest to przestrzeń w której rzeczy na zdjęciu są widoczne wyraźnie. Wielkość tej przestrzeni jest regulowana przysłoną. Im większy otwór przysłony, tym mniejsza głębia ostrości. Im przysłona jest bardziej zamknięta, tym większa głębia ostrości. Mogło by się wydawać, że zawsze korzystna będzie jak największa głębia ostrości, ale to nie do końca prawda. W niedużej głębi ostrości można wyróżnić znaczące elementy, resztę gubiąc w nieostrości, ale też często to co jest na zdjęciu nieostre, pobudza wyobraźnię. Mała głębia ostrości, to efekt typowy dla fotografii, trudny do zobaczenia naturalnie, ludzkim okiem, i prawie nie używany na przykład w malarstwie, dlatego bardzo zjawiskowy na zdjęciach i warty stosowania.

Fotografia w podróży. Zdjęcia czarno białe.

Zdjęcia czarno białe są nienaturalne. Świat nie jest monochromatyczny. W związku z tym zdjęcia czarno białe są dużo bardziej do „odczytania” niż emocjonalnego odbioru. W czarno białej fotografii większą uwagę zwraca treść obrazu, niż jego wrażenie a w kompozycji ważniejsze są relacje linii i kształtów a nie relacji barwnych. Redukcji kolorów często używam do wygaszenia intensywnych barw, które mogą odwracać uwagę od tematu zdjęcia.

Jak się spakować?

Na wyprawę rowerową należy spakować się minimalistycznie, zakładając, na przykład, uzupełnianie zapasów wody i prowiantu w czasie podróży. Można korzystać z sakw mocowanych na bagażniku rowerowym, lub saszetek i minitoreb mocowanych bezpośrednio do roweru. Ja korzystam z połączenia tych metod, sakwy mam na przednim bagażniku, minitorby na ramie rowerowej, mam też torebkę podsiodłową. Używam też plecaka, co może się wydawać nie wygodne do jazdy rowerem, ale ja się przyzwyczaiłem.

Nawigowanie w podróży.

Jest wiele dobrych aplikacji nawigacyjnych na urządzenia elektroniczne. Ja podróżuję z mapą papierową i kieruje się drogowskazami. Robię tak ponieważ bardzo oszczędzam energię we wszystkich moich urządzeniach elektronicznych, ale bardziej dla tego, że jest to wyzwanie, które daje mi ogromną satysfakcję, a co za tym idzie poczucie niezależności. Trasę wycieczki planuję bardzo precyzyjnie, ale zawsze częścią planu jest duża elastyczność. Zawsze zostawiam sobie spory zapas czasu na nieprzewidziane trudności i nigdy nie boję się zmienić odrobinę trasy jeśli planowana okaże się gorsza od podobnej, biegnącej równolegle.

Biwakowanie.

Namiot to mój właściwy dom na wyprawie. Choć nie jest najlżejszy, to nigdy nie zastąpił bym mojego namiotu, żadnym alternatywnym rozwiązaniem, takim jak na przykład hamak z zadaszeniem czy sam tropik. Często nawet jeśli po drodze spotykam schroniska noclegowe to i tak śpię w namiocie. Na wyprawie rowerowej codziennie widzę inny krajobraz i codziennie spotykają mnie nowe przygody. Przy takim trybie życia potrzebuję czegoś niezmiennego jakichś stałych rytuałów. Tym niezmiennym elementem jest dla mnie mój namiot, a codzienne jego rozbijanie i składanie jest potrzebnym mi rytuałem.

Wypadki.

Niestety rower nie jest najbezpieczniejszym środkiem podróżowania. Piesze wycieczkowanie jest bardziej naturalne a jeżdżąc samochodem jesteśmy stabilni i obudowani podczas gdy na rowerze jesteśmy odsłonięci i narażeni na wywrócenie się. Samotne podróżowanie daje mi duże poczucie niezależności, ale mam świadomość, że w razie poważnego wypadku jestem skazany jedynie na pomoc obcych osób. Dla tego nigdy nie chowam na dnie bagażu ani telefonu ani apteczki. Zawsze też informuję bliskich w domu o przebiegu trasy, i na bieżąco o każdej zmianie i korekcie tej trasy.

Trening.

Chociaż wycieczkę rowerową uważam raczej za rekreację niż sport to nigdy nie wybrał bym się w podróż bez odpowiedniego przygotowania kondycyjnego. W treningu kondycyjnym, przed wyprawą, chyba ważniejsze niż nabranie tężyzny fizycznej, jest sprawdzenie swoich możliwość i przyzwyczajenie organizmu do długotrwałego, monotonnego wysiłku. Ja regularnie staram się robić wypady rowerem w swojej okolicy, a jeśli warunki na to nie pozwalają korzystam z roweru stacjonarnego.

Ja, rower i śnieg.

Jazda rowerem zimą nie jest najłatwiejsza ale nie nazwał bym jeszcze tej aktywności ekstremalną. Oczywiście mam tu na myśli zimę na przykład w klimacie śródziemnomorskim a nie podbiegunowym. Jeśli mogę ciepło się ubrać i normalnie funkcjonować zimą w każdych innych sytuacjach, to czemu nie miał bym jeździć rowerem. W przypadku wyprawy zimowej trudne, choć nie niemożliwe, bywa nocowanie w namiocie, dlatego na wyprawie zimowej często wybieram schroniska noclegowe. Planując wyprawę zimową zakładam też dużo krótsze dystanse.

Fotografowanie w podróży. Minimalizm.

Czasami mniej znaczy więcej. W pewnym momencie swojej praktyki fotograficznej zacząłem się uczyć stuki odejmowania. Intuicyjnie chciało by się umieścić na zdjęciu jak najwięcej elementów i zawrzeć jak najwięcej informacji. W brew pozorom każdy dodatkowy element na fotografii odciąga uwagę od tematu głównego. Bywa to też niekorzystne dla nastroju zdjęcia. A aparat rejestruje wszystko bez żadnej selekcji, nawet niechciane, nieplanowane rzeczy. Sztuką jest zakomponowanie takiego kadru aby sfotografować jedynie esencję treści jaką mamy do pokazania. Elegancko jest też zostawić coś niedopowiedzianego, zostawić jakieś pole do interpretacji dla odbiorcy.

Parki krajobrazowe.

Turystykę rowerową uprawiam po to aby być blisko natury. Nie do uniknięcia jest wówczas podróżowanie przez parki krajobrazowe. Bardzo ważne jest abym poznał zwyczaje panujące w danym parku i dostosował się do przepisów. Parki krajobrazowe często wymagają różnego rodzaju pozwoleń, na przykład na rozbijanie namiotu. Nie będąc roszczeniowym i mając szczere intencje, nigdy nie miałem większych problemów z uzyskaniem takich pozwoleń. Nie preferuję nocowania na dziko z nadzieją, że jakoś się uda.

Jak się ubrać na wyprawę rowerową.

Ja na wycieczkę rowerową ubieram się przede wszystkim rozsądnie, czyli stosownie do pogody i pory roku. Nie używam jakiejś specjalistycznej odzieży dla rowerzystów, jeżdżę w zwykłych dżinsach. Natomiast w czasie wyprawy rowerowej zawsze jestem zabezpieczony na każdy rodzaj pogody. Zakładam też często, wystąpienie nawet zaskakujących zjawisk atmosferycznych. Nawet na letnie wyprawy zawsze zabieram, czapkę i rękawiczki, okazuje się, że często się przydają w czasie nocowania w namiocie.

Tubylcy na szlaku.

Z jakiegoś powodu rower wywołuje u miejscowych dużą otwartość. Może dla togo, że kiedy podróżuję rowerem nie budzę zawiści a raczej zdziwienie, chciał bym też myśleć że podziw, ale raczej chyba budzę litość i współczucie. Jako że w swoich podróżach rowerowych, wybieram raczej trasy oddalone od cywilizacji, spotykam też autentyczną społeczność nie nastawioną na obsługę turystów, wówczas relacje są bardziej szczere i autentyczne.

Zabytki i atrakcje turystyczne.

Oczywiste jest, że skoro podejmuję wyprawę rowerową to znaczy że jestem turystą. Zawsze bardzo chcę zobaczyć w swojej podróży zabytki i atrakcje turystyczne. Zawsze sprawdzam co jest warte zobaczenia po drodze i robię listę interesujących mnie atrakcji. Zawsze też wiem, że z różnych przyczyn losowych nie wszystkie rzeczy z mojej listy zobaczę, i jestem z tym w pełni pogodzony. Moja lista zabytków to nie checklista Boeinga i nie wszystko na niej musi być odznaczone aby wyjazd był udany. Takie podejście zapewnia mi spokojną głowę i dobry humor podczas całej wyprawy.

Fotografowanie w podróży. Kompozycja zamknięta i otwarta.

Z kompozycją zamkniętą i otwartą problem jest taki, że zagadnienie to dotyczy treści obrazu a nie tylko jego elementów graficznych. Kompozycja zamknięta jest wówczas kiedy cały temat zdjęcia jest zawarty wewnątrz kadru, nawet z zapasem marginesu tła. Kompozycja otwarta jest wtedy kiedy treść zdjęcia jest wyraźnie przycięta liniami kadru i elementy będące tematem wychodzą poza jego ramy. Co ciekawe, jeśli chcemy pokazać, że czegoś jest naprawdę dużo, to nie należy używać kompozycji zamkniętej umieszczając wszystko w kadrze, wręcz przeciwnie należy przyciąć interesujące nas elementy, a wyobraźnia widza, podświadomie, będzie je rozciągać i powielać poza obraz, robiąc wrażenie większej ilości, większego rozmiaru, niż w rzeczywistości.

Transport roweru.

Kiedy planuję dalszą wyprawę rowerową, korzystam z innych środków transportu, co znacznie zwiększa zasięg moich podróży. Samochód daje mi większą wolność, w przeciwieństwie do publicznych środków transportu. Wadą tego rozwiązania jest fakt, że zawsze muszę wrócić do miejsca gdzie zaparkowałem. Oczywiście samochód nie umożliwi wyjazdu na inny kontynent, w takim przypadku nie zastąpi samolotu. Na bliższe, dalekie, wyjazdy bagaże pakuję do bagażnika, a rower mocuję na specjalny zewnętrzny uchwyt. Używam bagażnika rowerowego zainstalowanego na hak, dzięki czemu, w przeciwieństwie do bagażnika dachowego, nie muszę do mocowania wysoko podnosić roweru, samochód ma mniejsze opory powietrza i nie boję się zahaczyć rowerem o niskie gałęzie drzew.

Rower, przyroda i zwierzęta.

Rower ma dla mnie trzy najważniejsze zalety, można nim wjechać w trudno dostępne miejsca, jest stosunkowo szybki i przede wszystkim cichy. Dzięki tym cechom, podróżując na łonie natury, mimowolnie, stałem się obserwatorem przyrody. Bardzo często udaje mi się zaskoczyć jakieś zwierze na leśnej ścieżce cicho i sprawnie podjeżdżając naprawdę blisko niego. To jest bardzo miłe, ale muszę z tym uważać na zwierzęta niebezpieczne, aby nie poczuły się znienacka zagrożone, i nie zaatakowały mnie.

Przewyższenia.

Zmorą na trasie wycieczki rowerowej są przewyższenia. Moim zdaniem, zła pogoda, problemy z miejscami noclegowymi czy awarie roweru, nie są tak złe jak duże ilość wzniesień na szlaku. Wiadomo, że jeśli to możliwe, lepiej planować trasę z ogólną tendencją spadkową, na przykład z gór nad może a nie na odwrót. Problem jednak leży gdzie indziej. Nawet trasa biegnąca stale delikatnie w górę będzie lepsza niż trasa z dużą ilością zjazdów ale równie dużą ilością wniesień. Nawet wieloma dużymi zjazdami nie jestem w sranie nadrobić ani czasu ani energii potrzebnych na pokonanie często nawet mniejszej ilości wzniesień. Zawsze biorę pod uwagę aspekt przewyższeń planując trasę.

Fotografowanie w podróży. Komponowanie.

Kompozycja jest to układ linii, kształtów i kolorów, w odniesieniu do kadru. Jako że zdjęcie to płaski obraz, ludzki umysł, podświadomie szuka prawidłowości w geometrii linii, plam i barw, tego obrazu. Kiedy wzrok takie prawidłowości odnajdzie, na przykład w powtarzalności kolorów, powtarzalności kształtów, wymiarów lub równoległości, może obraz uznać za harmonijny.

Aby lepiej ocenić kompozycję często oglądam swoje zdjęcia odwrócone. Jest to zabieg który pomaga mi odrealnić obraz i zwrócić większą uwagę na jego geometrię, a nie treść.

Czasem też oglądam to odwrócone zdjęcie z daleka lub mrużę oczy aby widzieć je nieostro. Wówczas tym bardziej skupiam się na istotnych dla kompozycji kwestiach, czyli kształtach i kolorach.

Fotografowanie w podróży. Trójpodział.

Trójpodział to podstawowa, bardzo bezpieczna, zasada kompozycji. Kiedy podzielimy obraz, równolegle względem kadru, na trzy równe części, w poziomie i w pionie, to miejsca tego podziału, utworzą linie trójpodziału. Dwie poziome i dwie pionowe. Umieszczając znaczące elementy w miejscach przecięcia tych linii tworzymy kompozycję zwaną trójpodziałem. Dotyczy to też elementów pionowych lub poziomych umieszczanych wzdłuż linii trójpodziału, na przykład horyzontu. Trójpodział jest bardzo uniwersalny, ponieważ jest to najbardziej odczuwalna prawidłowość geometryczna, dająca wrażenie harmonii a niebędąca symetrią.

Jazda nocą.

Do nocnej wycieczki rowerem muszą być naprawdę dobre warunki, i nie chodzi to o oświetlenie uliczne, a o dobrą pogodę. Nie próbował bym podróży nocą w miejscach z ruchem ulicznym, to mogło by być nieprzyjemne i niebezpieczne, dla mnie jest to aktywność do realizacji jak najbliżej przyrody. Do spróbowania przejażdżki po zachodzie słońca, nakłonił mnie widok gwiazd i księżyca w tak zwanych parkach ciemnego nieba. Uznałem że przy bezchmurnej pogodzie i księżycu w pełni, widoczność jest na tyle dobra że chcę spróbować, i udało się. Oczywiście nie  planuję tak całej wyprawy, jedynie incydentalnie, jedną noc, na przykład po całodniowym odpoczynku na dobrym biwaku. Oczywiście też dystans do przejechania zakładam dużo krótszy niż za dnia.

Fotografowanie w podróży. Fotomontaż.

Kiedyś, kiedy fotografowałem tradycyjną metodą, zdjęcia musiałem najpierw wywołać, teraz zdjęcia cyfrowe poddaję obróbce komputerowej. Przed publikacją lub wydrukowaniem, zdjęcia muszą przejść przez proces obróbki komputerowej, chociażby w celu selekcji. Programy komputerowe dają możliwości ogromnej manipulacji obrazem fotograficznym. Nie jest w porządku zupełnie przerabiać zdjęcie, ale tak aby wciąż udawało surową, czystą fotografię. Może to uchodzić za oszustwo. Co innego kiedy przeróbka jest widoczna na pierwszy rzut oka i jest elementem kreacji graficznej. Właśnie do tworzenia kreatywnych kompozycji lubię używać programów do postprodukcji komputerowej.

Kempingi i schroniska turystyczne.

Kiedyś na wyprawach rowerowych omijałem z daleka kempingi i schroniska turystyczne. Uważałem za sprawę honoru aby być całkowicie samodzielnym i niezależnym. Dziś już tak nie robię. Od kiedy kilka razy zmusiła mnie sytuacja do skorzysta z kempingu przekonałem się, że to bardzo przydatna opcja na szlaku. Teraz kempingi i schroniska turystyczne traktuję jako miejsc do nabrania sił i skorzystania ze zdobyczy cywilizacji takich jak pranie czy prysznic.Na kempingach często mogę też spotkać, bardzo sympatycznych, tak samo jak ja, zapalonych do turystyki podróżników.

Bezdroża.

Najbardziej komfortowa do jazdy rowerem jest asfaltowa szosa, jednocześnie najmniej ciekawa dla miłośnika dzikiej przyrody jakim jestem. Analogicznie, najciekawsze wydają się być bezdroża, jednocześnie najtrudniejsze do jazdy. Planując wyprawę staram się znaleźć złoty środek, najczęściej szukam leśnych dróg gruntowych, ale nie unikam asfaltu i pozwalam sobie na wypady w bezdroża. Moje wyprawy rowerowe to nie wyścig i nie biję na nich żadnych rekordów, dlatego czasem mogłem sobie pozwolić na zapuszczenie się w rejony dzikie, gdzie często musiałem prowadzić rower przez długie odcinki. Czasem też decydowałem się na wypad w bezdroża w poszukiwaniu ciekawego, odludnego, miejsca biwakowego.

Jaki rower wybrać.

Wybór roweru turystycznego wcale nie musi być taki oczywisty. Do mojego stylu podróżowania najlepiej sprawdza się rower górski na grubych oponach ale to dla tego, że często jadę po drogach gruntowych a czasem nawet po bezdrożach. Na drogi asfaltowe zdecydowanie lepiej sprawdza się rower szosowy ale wtedy jestem skazany za podróż przez bardziej cywilizowane rejony, omijając te mniej przystępne bliższe natury. Nie wykluczał bym roweru starego, rower stary jest sprawdzony i przez to bardziej pewny. Nie pojechał bym zupełnie nowym, nie przetestowanym rowerem, w daleką podróż. Przy bardzo specyficznym podróżowaniu, które zakłada częste przewożenie roweru innymi środkami transportu, takimi jak pociąg czy autobus, można by się pokusić o rower składany, choć to najmniej komfortowy sposób jazdy, samym rowerem, można wówczas planować tylko krótkie wypady.

Pakowanie roweru.

Na dalekie wyprawy, na przykład poza kontynent, gdzie lecę samolotem, rower muszę nadać jako bagaż. Można kupić bardzo wygodne pojemniki, walizki, do pakowania i przewożenia rowerów. Nie używam takich specjalistycznych opakować, ponieważ miał bym problem, z przechowaniem lub dalszą wysyłką takiego pojemnika. Swój rower, ze zdemontowanymi kołami, razem z namiotem, karimatą i tym podobne, porządnie pakuję do zwykłych kartonów, według ściśle ustalonego wcześniej schematu. Dzięki takiej metodzie po przylocie na miejsce, kartony mogę wyrzucić, a na powrót znaleźć nowe, co nigdy nie jest problemem.

Święta na szlaku.

Czas świąteczny, to czas dużych rozterek dla podróżnika rowerowego takiego jak ja. Z jednej strony jest to czas wolny, który aż się prosi o wykorzystanie go, na porządną wyprawę rowerową, z drugiej strony jest to czas rodzinny który dobrze jest spędzać z najbliższymi. Mi udało się te dwie kwestie połączyć i spędzamy święta w pensjonatach do których ja dojeżdżam w ramach wyprawy rowerem, a rodzina samochodem. Dzięki temu święta spędzamy w nowym ciekawym miejscu najczęściej blisko przyrody.

Śmieci na wyprawie.

Jadąc na wyprawę rowerową w obszary natury, zawsze pamiętam, że tam gdzie podróżuję jestem gościem. Moim obowiązkiem jest zostawić po sobie porządek. Utylizacja śmieci może wydawać się problematyczna dla samotnego podróżnika rowerowego, takiego jak ja, ponieważ, wożenie ze sobą śmieci to dodatkowy ciężar i miejsce w bagażu. Swoje wyprawy przygotowuję również pod tym aspektem. Na przykład cały suchy prowiant, taki jak ryż czy makaron, rozpakowuję przed wyjazdem z jednorazowych opakowań i wiozę we własnych, materiałowych woreczkach wielokrotnego użytku. Puste puszki po konserwach wożę na wyprawie ze sobą aż do najbliższego śmietnika publicznego.

Zagrożenie pożarowe.

Kiedy wybieram się na wyprawę rowerową, na łono natury, muszę pamiętać, że staję się częścią ekosystemu w którym przebywam. Muszę pamiętać, że jestem współodpowiedzialny za świat który eksploruję. Podróżnikom często zdarza się przygotowywanie posiłków na ognisku, jest to wygodne i bardzo nastrojowe, niestety bywa też niebezpieczne. Zdarzało mi się podróżować przez obszary spalonego lasu, najprawdopodobniej spalonego z powodu zaprószenia ognia przez turystów i jest to widok bardzo przygnębiający. Jeśli palę ognisko, to opuszczając miejsce biwakowe, zawsze kilkukrotnie się upewniam czy na pewno dobrze je ugasiłem, bo wiem z jakim niebezpieczeństwem może się wiązać zaniedbanie tego aspektu.

Moja książka.

Jeszcze nie można jej dostać, ale już się zajmuję promocją mojej książki. Dla podróżnika rowerowego takiego jak ja, przerwy pomiędzy wyjazdami na szlak, obarczone są pewną tęsknotą, ja tę tęsknotę wypełniałem spisywaniem historii z moich wypraw i porządkowaniem zdjęć, tak powstała moja książka. W książce znalazły się opisy przygód, porady rowerowe i fotograficzne oraz duża kolekcja moich zdjęć w postaci ilustracji ze szlaku. Ta książka to sentymentalne zwieńczenie moich przygód rowerowych.

Wernisaż fotografii.

Nieodłączną częścią moich wypraw rowerowych jest fotografia. Zawsze podróżuję z aparatem fotograficznym i staram się dokumentować swoje wyprawy ale też tworzyć zdjęcia których celem jest ujęcie nastroju. Do tej pory moje zdjęcia zapełniały jedynie moje domowe albumy i media społecznościowe. Uznałem, że aby oddać w pełni nastrój moich podróży rowerowych, przede wszystkim zdjęcia muszę prezentować w odpowiedniej wielkości, stąd koncepcja wystawy. Idea wystawy zmusiła mnie też do porządnej selekcji i segregacji swojej twórczości fotograficznej. Jak tylko wszystko będzie dopięte, to zapraszam na wernisaż.

Te sprawy na szlaku.

Potrzeby fizjologiczne towarzyszą człowiekowi przez całe życie i są nie do uniknięcia również na wyprawie rowerowej. Higiena w podróży to ważny aspekt, ale nie należy przy nim zapomnieć o kwestii kultury. Jako, że swoje wyprawy planuję najczęściej przez dzikie rejony, to zawsze elementem mojego wyposażenia jest łopatka i odpowiednia ilość papieru toaletowego. Nigdy nie zostawiłbym nieczystości po sobie bezpośrednio na ziemi, zawsze je zakopuję. Utrzymanie czystości w obszarze intymnym też jest bardzo ważne, bo nie chcę mieć odparzeń z powodu niedostatecznej higieny. Na szlaku można też czasem spotkać toalety publiczne ale trzeba z nimi uważać, bo często są zaniedbane i brudne i wówczas istnieje ryzyko złapania jakiejś choroby. Ja zdecydowanie wolę kulturalnie wykopać sobie dołek w lesie, gdzie ryzykuję jedynie ugryzienie w pośladek przez komara.

Niezrozumienie i wykluczenie społeczne.

Moje samotne wyprawy rowerowe są naprawdę samotne. Mimo, że na szlaku spotykam serdecznych tubylców i podobnych mi zapaleńców to w gruncie rzeczy przeżycia z podróży są tylko i wyłącznie dla mnie. Psychologicznie budzi to we mnie ogromny dysonans, ponieważ moje wyprawy są tak emocjonujące, że bardzo bym chciał się wrażeniem tych emocji podzielić ze wszystkimi. Wiem jednak, że słowa nie są w stanie oddać autentycznych przeżyć i prawdziwej atmosfery wyprawy rowerowej. Na pewno też nigdy nie oczekuję uznania czy podziwu, raczej spotykam się z niezrozumieniem i traktowany jestem jak ekscentryczny dziwak, ale myślę że to dobrze, niech to co najważniejsze z moich przygód zostanie tylko ze mną i dla mnie.

Golenie się na wyprawie rowerowej.

Kilkukrotnie pisałem o tym jak ważna jest higiena w czasie wyprawy rowerowej. Umiem dopilnować wszystkich spraw dotyczących toalety w podróży. Chociaż często warunki są trudne, to zawsze znajdę sposób aby zadbać o czystość. Mimo wszystko, nigdy nie golę się na wycieczce rowerowej. Jest to już mój stały zwyczaj, że nie zabieram akcesoriów do golenia na wyprawę rowerową. Z reguły wyjeżdżam na szlak krótko przycięty, a wracam całkiem zarośnięty. Jest to zwyczaj, który dla mnie, w symboliczny sposób łączy mnie z naturą, której staję się częścią podróżując po dzikich ostępach. Myślę, że zarost to zewnętrzna oznaka mojego wewnętrznego zsynchronizowania się z przyrodą.

Nie tylko fotografia.

Uwielbiam rysować. Moich wypraw rowerowych nigdy nie traktuję jako wyścigu. Na trasie często planuję dzień odpoczynku, zawsze staram się aby ten dzień wypadł w jak najładniejszym miejscu, co jest dużą inspiracją dla mojej twórczości. Oprócz aparatu zawsze wożę ze sobą szkicownik i ołówki. Rysowanie na biwaku jest dla mnie formą medytacji która pomaga mi w odpoczynku. Oprócz fotografii rysunek też jest wspaniałą pamiątką która niesie niezwykły nastrój.

Uwaga na jedzenie.

Bardzo ważnym aspektem moich wypraw rowerowych jest jedzenie. Jedzenie to paliwo dla mojego organizmu a mój organizm to napęd dla mojego roweru. Bardzo trudno było by zorganizować wyprawę rowerową bez uzupełniania zapasów jedzenia po drodze. Oprócz sklepów w trasie spotykam też różne punkty gastronomiczne. Do większości z tanich jadłodajni podchodzę z dużą rezerwą i obawą. Na wyprawie rowerowej ogromnym problemem mogło by być zatrucie pokarmowe, a mam wątpliwości co do standardów sanitarnych przygotowywanego jedzenia na przykład w przyczepach i tym podobnych punktach gastronomicznych. Zapasy jedzenia wolę uzupełniać na przykład w sklepach i posiłki przygotowywać samemu na biwakach. Zupełnie czym innym niż tania buda z żarciem jest lokalne ludowe jedzenie przygotowywane z sercem, no i takie, to bez obaw skosztuję.

Blichrt i sława.

Moje samotne wyprawy rowerowa urządzam wyłącznie dla siebie. Nigdy nie uważałem że robię coś niezwykłego, po prostu wsiadam na rower i jadę. Zawsze myślałem że dla ludzi jestem jedynie dziwakiem, a tu okazuje się że dla fachowej prasy moje wyprawy rowerowe to ważny temat. Jest to dla mnie, samotnego podróżnika, bardzo krępująca sytuacja kiedy są przeprowadzane ze mną wywiady jestem filmowany i fotografowany, zwłaszcza że podobno mam być nominowany do tytułu podróżnika roku. Nigdy nie szukałem ani sławy ani rozgłosu i prawdę mówiąc jest to dla mnie sytuacja niekomfortowa. Z ogromną przyjemnością zostawię za sobą fotografów i reporterów aby wrócić samotnie na szlak.

Rowerem w ruchu ulicznym.

Trasy moich wycieczek rowerowych staram się zawsze zaplanować po drogach gruntowych i rzadko uczęszczanych, niestety często są nie do uniknięcia choćby krótkie przejazdy w poważnym ruchu ulicznym. W ruchu ulicznym bardzo rygorystycznie przestrzegam wszystkich przepisów drogowych. Biorę pod uwagę, że dla samochodów i ciężarówek mogę być słabo widoczny, dla tego dbam o dobre oświetlenie. Mam też świadomość że zderzenie samochodu lub ciężarówki ze mną dla tych pierwszych skończy się zapewne jedynie obtarciem lakieru, podczas gdy dla mnie skutki mogą być tragiczne, dla tego zawsze ustępuję pierwszeństwa, nawet kiedy to właśnie mi się ono należy. W ruchu ulicznym nabieram pokory i nigdy nie jadę z butną zasadą, że skoro mam prawo to tak a nie inaczej będę jeździł i koniec.

Gotowanie na ognisku.

Moje wycieczki rowerowe charakteryzują się tym się tym, że w przeciwieństwie do podróżowania innymi środkami lokomocji, mam bardzo ograniczoną pojemność bagażu, tak pod względem ilości jak i wagi. Do gotowania wożę ze sobą kuchenkę gazową ale najmniejszą i bardzo ją oszczędzam, dlatego kiedy tylko mogę przygotowuję posiłki na ognisku. Z gotowaniem na ognisku muszę bardzo uważać na bezpieczeństwo i mogę sobie na to pozwolić tylko wtedy kiedy umożliwiają to przepisy w rejonie w którym biwakuję. Gotowanie na ognisku jest niezwykle nastrojowe, wiem że to zapewne tylko moja wyobraźnia ale uważam, przygotowywanie posiłków na prawdziwym ogniu z naturalnego drewna jest magiczne i tak przygotowane potrawy są smaczniejsze i bardziej wartościowe.

Autiotupa.

Używam tu fińskiej nazwy „autiotupa” bo to właśnie w Finlandii pierwszy raz spotkałem się z takim miejscem i w Finlandii z takich miejsc korzystałem. Wiem, że takie miejsca istnieją na całym świecie ale chyba tylko w Finlandii są bezpłatne. W Polsce odpowiednikiem są chyba gajówki. Autiotupa to otwarty dom służący do krótkotrwałego zamieszkania, najczęściej jednorazowego przenocowania. Autiotupy zlokalizowane są na odludnych terenach dzikiej przyrody. Autiotupa to rodzaj traperskiej chaty która jest bardzo surowo wyposażona, na przykład, do spania są jedynie drewniane ławy. Spotykałem też autiotupy zaopatrzone w całkiem sporą ilość suchego prowiantu gdzie w zwyczaju było, że jeśli wezmę coś z tego zaopatrzenia to zostawię coś w zamian. Oddanie takich otwartych domów, w środku dziczy, do dyspozycji turystów, bez żadnych opłat i bez żadnych zabezpieczeń jest dla mnie bardzo optymistyczne i podnoszące na duchu.

Terapia lasem.

To jak funkcjonują ludzkie organizmy i psychika, z tego co wiem, zostało ukształtowane bardzo dawno temu, wiele pokoleń wstecz. Życie w mieście, w towarzystwie dużej ilości innych ludzi, zapewne jest wygodne, ale chyba jest też nienaturalne dla pierwotnych obszarów naszych umysłów i prawdziwej natury ludzkiego ciała. Wygody jakie oferuje cywilizacja, niestety ograniczają naturalny ruch, a przebywanie w zatłoczonej przestrzeni, pozbawionej scenerii przyrody, budzi pierwotny niepokój. Już sam widok lasu działa kojąco. Uważam też że jakość powietrza w zalesionej przestrzeni ma dla mnie zdrowotny wpływ. Podróżowanie przez tereny leśne wymusza też bardziej zróżnicowany ruch niż w innych przypadkach. To właśnie dla zdrowia tak fizycznego jak i psychicznego, trasy moich wycieczek rowerowych, pomimo gorszej jakości dróg, planuję głównie przez obszary leśne.